Google Wave – drugie podjeście
Z Google Wave korzystam od prawie miesiąca i szczerze przyznam, iż czuję się lekko rozczarowany. Jak dla mnie jest to taki niby IRC, tyle, że przez przeglądarkę i z kilkoma dodatkowymi bajerami.
Are we there yet?
Mimo, iż korzystałem z Google Chrome, musiałem czekać baaaaaaaardzo długo na odpowiedź z serwera. Domyślam się, że cały proces formatowania został przeniesiony na przeglądarkę i stąd te problemy wydajnościowe.
Prywatność powiadasz?
W świetle ostatnich wypowiedzi CEO Google, zacząłem mocna się zastanawiać nad polityką prywatności Google. O ile jakiś czas temu zachwalałem Google Chrome jako najlepszą przeglądarkę, o tyle zmieniłem swoje poglądy na jej temat. Z tego co jestem w stanie zaobserwować, to w chwili obecnej wielkie G stało się tym, czym było MS jakieś 10 lat temu.
Google Wave – powiadomienia pocztowe.
Po bardzo głośnym starcie i rozbudzeniu ogromnych nadziei, szum po Google Wave przycichł. “Szczęśliwcy”, którzy otrzymali zaproszenie do Wave, a ciężko było nie dostać, szybko doszli do wniosku, że tak naprawdę dostali w swoje ręce jedno wielkie NIC. Ponieważ usługa znajduje się nadal w bardzo wczesnej fazie, co pewien czas pojawiają się błędy, działające wcześniej funkcjonalności przestają działać, a wydajność pozostawia wiele do życzenia. Jak dla mnie, Google pospieszył się z wydaniem Wave.
Niemniej jednak prace trwają nadal. Dowodem na to może być dodanie nowej funkcjonalności – powiadamianie mailowe o nowych wypowiedziach w śledzonych falach. Powiadomienia można włączyć w menu Notifications, dostępnego w Inbox.
Do wyboru mamy kilka różnych częstotliwości wysyłania powiadomień.
Wprowadzenie powiadomień do Wave jest odpowiedzią na uwagi użytkowników, w których zgłaszali oni, że nie wiedzą czy i kiedy ktoś odpisał w fali, do której należą. Jak widać Google cały czas rozwija tę usługę. Pozostaje mieć nadzieję, że gdy wejdzie ona w fazę beta, znajdzie się dla niej sensowne i biznesowo uzasadnione zastosowanie.
StreamWork: taki lepszy Google Wave od SAP-a
StreamWork to platforma służąca do pracy grupowej w czasie rzeczywistym, wcześniej znana również pod nazwą 12Sprints. Jedno z ostatnich dzieci koncernu SAP doczekało się wreszcie swojej oficjalnej premiery i - jak twierdzą eksperci - może śmiało stanąć w szranki z niedopracowanym jeszcze Wave ze stajni Google.
W skrócie o StreamWork można powiedzieć, że jest to połączenie komunikatora typu IM z opcjami współdzielenia dokumentów. W podstawowej wersji aplikacja jest dostępna za darmo, ale jeśli będziemy potrzebowali odpowiedniej przestrzeni dyskowej czy też lepszych opcji zabezpieczających nasze dane, będziemy mogli skorzystać z planu subskrypcyjnego - koszt to 9 dolarów za użytkownika miesięcznie.
Jak działa StreamWork? Mamy więc do dyspozycji tzw. "meeting room", czyli przestrzeń spotkań, gdzie równocześnie może przebywać od 5 do 30 pracowników. Ci pracownicy dyskutują nad danym projektem, korzystając przy okazji z danych dostępnych dzięki narzędziom analizy biznesowej.
I tak, nic nie stoi na przeszkodzie, by wspomóc się wygenerowanym w trakcie wirtualnego spotkania wykresem, albo zatwierdzić jakieś zamówienie w dostępnym z poziomu aplikacji systemie ERP. W ten sposób SAP osiągnął to, do czego nie udało się nawet zbliżyć Google ze swoim Wave - zainteresować biznesowych użytkowników, którzy w StreamWork dostrzegają realne, stabilne i zorientowane na efekty środowisko zdalnej pracy grupowej. Jeśli dołożymy do tego fakt, że w przeciwieństwie do produktu Google wynik działania StreamWork nie jest publiczny, zrozumiemy dlaczego już ponad 100 korporacji na całym świecie zdecydowało się na jego zakup.
SAP do współpracy przy projekcie zaprosił kilka startupów, w tym Box.net, Evernote oraz Scribd. W szczególności użytkownicy mogą korzystać z raportów działów R&D, zasobów marketingowych czy planów projektowych utrzymywanych w Evernote oraz Box.net. Scribd pozwala zaś na łatwe odczytywanie dokumentów w formatach takich jak DOC czy XLS bezpośrednio w aplikacji StreamWork, bez konieczności pobierania lub otwierania ich w nowym oknie.
Jak już wspominaliśmy, StreamWork jest obecnie używany przez ponad 100 firm i tysiące użytkowników. Jednym z klientów, którym chwali się SAP, jest startup TastingTable.com. Nasza firma informatyczna również rozważa zakup tego oprogramowania.
źródło: eweek.com
Google Wave – porażka?
Wierzycie w złe uroki? Google prawdopodobnie zacznie, bowiem już od dłuższego czasu próbuje zrobić karierę na arenie serwisów społecznościowych i - póki co - bezskutecznie.
Pierwszym niewypałem okazał się Orkut, który od 2004 roku był niemal samodzielnym
projektem jednego z tureckich pracowników koncernu. Niestety, serwis nie powalczył ani z Facebookiem, ani z MySpacem, a jedyne kraje, w których jest obecnie względnie popularny to Brazylia i Indie (swoją drogą dwa nowe tygrysy gospodarcze, więc może powinniśmy również przerzucić się na Orkuta?).
Obsługa informatyczna firm kraków
O ile projekt Google Wave trudno krytykować i nazywać porażką - wciąż jest w bardzo wstępnej fazie i bliżej mu raczej do "internetu przyszłości", tak Google Buzz, miał być kolejną odpowiedzią giganta na coraz popularniejszego Facebooka. Jego subskrypcja możliwa była przy użyciu Gmaila, internauci w większości posiadający takie konto zaczęli testować...
I szybko skończyli, bo Buzz jest niestety bardzo słabym serwisem społecznościowym, któremu ewidentnie brakuje pomysłu, a jego jedyną zaletą wydaje się być bliska integracja z Gmailem. Do podobnych wniosków skłaniają wyniki, z raportu PostRank wynika, że 90% użytkowników serwisu stanowią... roboty - czytniki RSS lub informacje przerzucone z Twittera.

Źródło: PostRank
Google Wave – szablony fal
Oczywiście od razu widać że to szablony! I to jeszcze jakie ciekawe! Oczywiście blogwave.pl specjalnie dla Ciebie sprawdził wszystkie te szablony i zrobiła zrzuta. Oto one:
- Pusta fala.Nie muszę chyba ukazywać Pustej Fali. Nie zmieniła się niczym od tego co znaliśmy ^^
- Fala dyskusyjna.
Do wpisania masz temat rozmowy oraz propozycje. Możesz wpisać np. "pójdziemy w sobotę do kina?". Odpowiedź na to pytanie ułatwi wtyczka pod spodem pomagająca odpowiedzieć Tak/Nie/Nie mam zdania.
- Fala listy to-do.
Jest to prosta lista zadań do wykonania. Występuje podział na priorytety. Jednak moim zdaniem powinni postarać się o jakieś checkboksy. Byłoby bardziej poręcznie niż skreślać wykonane zadania.
- Fala spotkania.
Zawiera informacje odnośnie spotkań takie jak: temat, data, lokalizacja czy czas. Osoby zainteresowane mogą wpisać się na listę uczestników. Do dyspozycji jest jeszcze plan meetingu (ang. agenda) oraz spis akcji, które trzeba wykonać przed lub powstaną w trakcie zgromadzenia.
- Fala dokumentu.
Oczywiście jest miejsce na tytuł. Pojawiają się nagłówki, tekst i listy punktowane. Co jest ciekawe to to iż na górze możemy określić status dokumentu: draft, review i final.
- Fala burzy mózgu.
Zawiera miejsce na tytuł oraz podstawowe zasady burzy mózgów. Niżej znajduje się rozszerzenie pozwalające rysować. (Tak. Można rysować w kilka osób. Z doświadczenia wiem, iż super gra się w kalambury
)





